Koło Łowieckie „Diana” z Chrzanowa obchodzi 75-lecie
W tym roku chrzanowskie Koło Łowieckie „Diana” obchodzi 75-lecie działalności. Prezes koła mówi, że w okolicy żyje coraz więcej dzików: myśliwi odstrzelili ich w tym roku 630, a pięć lat temu około 200.
Koło zrzesza obecnie 49 myśliwych. Od siedmiu lat kieruje nim Bogusław Budzowski, który poluje od 36 lat. Pasję do łowiectwa przejął od ojca, myśliwego jeszcze sprzed wojny. Prezes nie zgadza się z opiniami, że myśliwi to „mordercy zwierząt”. Jak mówi, koło dba o przyrodę i stan łowisk, a swoje zadania wykonuje zgodnie z etyką i tradycją polskiego łowiectwa.
Według prezesa największym problemem są teraz dziki, także w powiecie chrzanowskim. Roczny przyrost ich populacji wzrósł o 300 procent. Mimo większego odstrzału nie widać, żeby zwierząt ubywało. Myśliwy wyjaśnia, że dziki mają przez cały rok pod dostatkiem pożywienia, przede wszystkim kukurydzy i samosiejek. Zmieniła się też struktura stad i młode rodzą już nawet roczne warchlaki.
W okolicznych lasach są też sarny, zające i różne ptaki. Myśliwi widzieli tu również wilki, łosie, lisy, norki amerykańskie i jenoty. Koło spodziewa się, że wkrótce pojawi się szop pracz, który rozprzestrzenia się już na Opolszczyźnie. Prezes przypomina, że to gatunek inwazyjny, bez naturalnego wroga w polskich lasach. Szop dobrze wspina się na drzewa i wybiera jaja z dziupli.
Myśliwy opowiedział też historię kaczki, którą postrzelił około 15 lat temu nad Wisłą. Ptak, z rzemieniami przywiązanymi do łap, zerwał się i odleciał. Później prezes przeczytał w „Łowcu Polskim”, że kaczkę z rzemieniami i logo jego koła ustrzelono na Węgrzech.
Z okazji jubileuszu burmistrz Gminy Alwernia Beata Nadzieja-Szpila złożyła kołu gratulacje i podziękowała za działania na rzecz ochrony przyrody oraz za podtrzymywanie tradycji myśliwskich.